DJ-ImageSlider

  • super-foto-163.jpg
  • super-foto-184.jpg
  • super-foto-1721.jpg
  • super-foto-144.jpg
  • super-foto-321.jpg
  • super-foto-146.jpg
  • super-foto-198.jpg
  • super-foto-127.jpg
  • super-foto-63.jpg
  • super-foto-89.jpg
  • super-foto-175.jpg
  • super-foto-1691.jpg
  • super-foto-208.jpg
  • nowe-27.jpg
  • super-foto-153.jpg
  • super-foto-147.jpg
  • super-foto-116.jpg
  • super-foto-5.jpg
  • nowe-45.jpg
  • nowe-14.jpg
  • super-foto-371.jpg
  • super-foto-79-a.jpg
  • super-foto-174.jpg
  • super-foto-90.jpg
  • super-foto-20.jpg
  • super-foto-148.jpg
  • super-foto-99.jpg
  • super-foto-49.jpg
  • super-foto-134.jpg
  • super-foto-1751.jpg
  • super-foto-36.jpg
  • super-foto-32.jpg
  • super-foto-131.jpg
  • super-foto-97.jpg
  • super-foto-192.jpg
  • super-foto-145.jpg
  • super-foto-80.jpg
  • super-foto-169.jpg
  • super-foto-191.jpg
  • super-foto-193.jpg
  • super-foto-64-a.jpg
  • nowe-23.jpg
  • nowe-25.jpg
  • super-foto-37.jpg
  • super-foto-64.jpg
  • super-foto-66.jpg
  • super-foto-74.jpg
  • super-foto-361.jpg
  • super-foto-138.jpg
  • super-foto-73.jpg

Rezerwacja

Galeria

Wstęp Kambodża

Nasz pobyt w Imperium Khmerow zaczęliśmy od poznania największego zabytku, nie tylko Kambodży, ale także całej południowo-wschodniej Azji. Z Bangkoku udaliśmy się autobusem do miasta Siam Reap, które leży niedaleko granicy tajsko-kambodżańskiej i niedaleko starej, dawnej stolicy Kambodży Ankoru.

ImageByła to bardzo ciekawa i trudna podróż, ponieważ Kambodża jest jednym z najbiedniejszych krajów, do dnia dzisiejszego nie zostały jeszcze odbudowane drogi po wydarzeniach wojennych z lat siedemdziesiątych. Ten przejazd od granicy tajskiej do Siam Reap na terenie Kambodży odbywał się w bardzo złych warunkach, kontrastujących mocno z warunkami i sytuacją panującą w Tajlandii. Opuściliśmy Tajlandię, kraj cywilizowany, rozwinięty, z drogami wyasfaltowanymi z elektrycznością, znany z folderów turystycznych i wjeżdżamy do Kambodży, kraju gdzie nie ma dróg, gdzie w wielu miejscach nie ma prądu, gdzie w dużych miastach nie ma oświetlenia ulic a czasami brakuje światła w domach.

Jadąc od granicy po ubitej kamienistej drodze mijaliśmy małe wioski, z kilkoma, kilkunastoma drewnianymi domami krytymi strzechą. Na "parterze" tych domów zobaczyć można było żywy inwentarz: drób czy świnie, a górę tych domów stanowiły skromne pomieszczenia. Często kiedy zatrzymywaliśmy się przy drodze wybiegały do nas grupki bosonogich dzieci, podchodzili wiejscy sprzedawcy oferujący ryż z cynamonem zawijany w liście bananowca. Wyglądali bardzo oryginalnie nosząc na głowie tace ze swoim towarem, próbując się z nami po francusku porozumieć. Te małe wioski kambodżańskie ubarwiała roślinność - palmy, bananowce, fikusy pokryte czerwonym pyłem z drogi, ponieważ na miesiące zimowe przypada w Indochinach pora sucha i przez bardzo długi okres nie ma opadów. Jedynymi większymi budowlami, które można było zobaczyć w interiorze kambodżańskim, to były nowo wzniesione budynki szkolne postawione z funduszy organizacji międzynarodowych. Ogólnie wieś kambodżańska prezentuje się bardzo biednie, do dnia dzisiejszego można zobaczyć jak wielkich spustoszeń dokonał reżim Pol Pota.

Scroll to top