DJ-ImageSlider

  • super-foto-182-d.jpg
  • super-foto-202.jpg
  • super-foto-361.jpg
  • super-foto-157.jpg
  • super-foto-146.jpg
  • super-foto-129.jpg
  • super-foto-48.jpg
  • super-foto-151.jpg
  • super-foto-131.jpg
  • super-foto-93.jpg
  • nowe-31.jpg
  • super-foto-7.jpg
  • super-foto-133.jpg
  • super-foto-29.jpg
  • super-foto-193.jpg
  • super-foto-134.jpg
  • super-foto-161.jpg
  • super-foto-60.jpg
  • super-foto-1731.jpg
  • super-foto-147.jpg
  • super-foto-189.jpg
  • super-foto-10.jpg
  • super-foto-30.jpg
  • super-foto-204.jpg
  • super-foto-371.jpg
  • super-foto-109.jpg
  • super-foto-168.jpg
  • super-foto-115.jpg
  • super-foto-191.jpg
  • super-foto-331.jpg
  • super-foto-56.jpg
  • super-foto-153.jpg
  • super-foto-156.jpg
  • super-foto-25.jpg
  • super-foto-198.jpg
  • super-foto-166.jpg
  • nowe-48.jpg
  • super-foto-145.jpg
  • nowe-38.jpg
  • super-foto-38.jpg
  • super-foto-73.jpg
  • super-foto-76.jpg
  • super-foto-97.jpg
  • super-foto-203.jpg
  • super-foto-169.jpg
  • nowe-10.jpg
  • super-foto-127.jpg
  • super-foto-27.jpg
  • nowe-23.jpg
  • super-foto-69.jpg

Rezerwacja

Galeria

Wstęp Kambodża

Nasz pobyt w Imperium Khmerow zaczęliśmy od poznania największego zabytku, nie tylko Kambodży, ale także całej południowo-wschodniej Azji. Z Bangkoku udaliśmy się autobusem do miasta Siam Reap, które leży niedaleko granicy tajsko-kambodżańskiej i niedaleko starej, dawnej stolicy Kambodży Ankoru.

ImageByła to bardzo ciekawa i trudna podróż, ponieważ Kambodża jest jednym z najbiedniejszych krajów, do dnia dzisiejszego nie zostały jeszcze odbudowane drogi po wydarzeniach wojennych z lat siedemdziesiątych. Ten przejazd od granicy tajskiej do Siam Reap na terenie Kambodży odbywał się w bardzo złych warunkach, kontrastujących mocno z warunkami i sytuacją panującą w Tajlandii. Opuściliśmy Tajlandię, kraj cywilizowany, rozwinięty, z drogami wyasfaltowanymi z elektrycznością, znany z folderów turystycznych i wjeżdżamy do Kambodży, kraju gdzie nie ma dróg, gdzie w wielu miejscach nie ma prądu, gdzie w dużych miastach nie ma oświetlenia ulic a czasami brakuje światła w domach.

Jadąc od granicy po ubitej kamienistej drodze mijaliśmy małe wioski, z kilkoma, kilkunastoma drewnianymi domami krytymi strzechą. Na "parterze" tych domów zobaczyć można było żywy inwentarz: drób czy świnie, a górę tych domów stanowiły skromne pomieszczenia. Często kiedy zatrzymywaliśmy się przy drodze wybiegały do nas grupki bosonogich dzieci, podchodzili wiejscy sprzedawcy oferujący ryż z cynamonem zawijany w liście bananowca. Wyglądali bardzo oryginalnie nosząc na głowie tace ze swoim towarem, próbując się z nami po francusku porozumieć. Te małe wioski kambodżańskie ubarwiała roślinność - palmy, bananowce, fikusy pokryte czerwonym pyłem z drogi, ponieważ na miesiące zimowe przypada w Indochinach pora sucha i przez bardzo długi okres nie ma opadów. Jedynymi większymi budowlami, które można było zobaczyć w interiorze kambodżańskim, to były nowo wzniesione budynki szkolne postawione z funduszy organizacji międzynarodowych. Ogólnie wieś kambodżańska prezentuje się bardzo biednie, do dnia dzisiejszego można zobaczyć jak wielkich spustoszeń dokonał reżim Pol Pota.

Scroll to top